O mnie.
Jestem Ireth i piszę.
To są moje dwa ulubione, wzajemnie uzupełniające się zajęcia. Jestem by pisać i piszę by być. Jak Kochanowski pisał treny, by zapomnieć, ja piszę by wyrzucać wewnętrzne błoto. Stali czytelnicy wiedzą, że lubię wiek XIX, admirała Nelsona, Bonapartego i wampiry. Aha, i flotę angielską XIX wieku (O’Brian – świetne książki).
Jestem egoistyczna i leniwa bo jestem człowiekiem. Nie lubię dzieci. Lubię natomiast męskie dłonie z wąskimi palcami, zachody słońca i rysowanie. Włosy mam krótkie, miodowe, ułożone tak by wyglądały jak najbardziej sieroco. Oczy niebieskie. Nigdy nikogo nie kochałam. Lubię ironizować i narzekać. Nienawidzę przegrywać. Mam dużo marzeń. Kilka zamierzam zrealizować, o innych tylko myślę sobie czasem przed snem. Czytam bardzo namiętnie prozę Sapkowskiego i Kroniki Wampirów Anne Rice. Mam tysiące kompleksów urojonych i parę bardzo realnych. Szczerze mówiąc, mam skłonność do paranoi.
Poznałeś Ireth taką, jaką ona ci się przedstawiła. Jest bardzo zwykła i trochę za dużo myśli. Myśli są najpewniejszym źródłem depresji.